- Ile osób wchodzi w skład jednostki?
- Jak wygląda sprawa szkoleń i spełnienia wymogów w OSP Kadłub?
- Jak rozwiązano problem naprawy 40-letniego Jelcza?
Historia jednostki sięga 1906 r. Straż ogniowa, bo taką nazwę wówczas nosiła, została założona przez Michała Plocha, Teodora Adamca i Jana Kałużę. W początkowym okresie strażacy dysponowali ciąganym przez konie beczkowozem z urządzeniem do rozprysku wody. Po dwóch latach wzbogacono się o ręczną konną pompę gaśniczą. Prawdopodobnie w 1924 r. kadłubska straż stała się ochotniczą strażą pożarną, lecz trudno ustalić dokładną datę jej przekształcenia.
Liczne trofea na koncie OSP Kadłub
Pojechaliśmy do Kadłuba, by spotkać się ze strażakami i porozmawiać o sprawach bieżących, potrzebach i osiągnięciach, jakich dokonali na przestrzeni lat. Zostaliśmy bardzo serdecznie przyjęci i przy kawie wysłuchaliśmy historii i spraw bieżących. Zostaliśmy również zaproszeni do Sali Tradycji, w której zgromadzone są liczne puchary i dyplomy, a także opasłe tomy Kroniki OSP Kadłub. Tu należą się słowa uznania dla kronikarza jednostki Katarzyny Ferdynus-Szłapy, żony naczelnika, która z wielką pieczołowitością uzupełnia stare dokumenty i na bieżąco śledzi wydarzenia związane z działalnością tutejszej jednostki, by nic nie umknęło pamięci.
– Nasza jednostka jest dość liczna, a co najważniejsze, mamy przeszkolonych 50 druhów, w tym 8 kierowców. I cenne 2 drużyny młodzieżowe – mówi naczelnik Janusz Szłapa. – Na młodzież stawiamy szczególnie, bo kiedyś zajmie nasze miejsce. Nie musimy się specjalnie starać, by zachęcić młodzież do wstąpienia w nasze szeregi, bo często jest to sprawa tradycji rodzinnych. Niemniej jednak prowadzimy spotkania z młodzieżą szkolną oraz przedszkolakami. Wspieramy również wszelkie akcje charytatywne, w tym honorowo oddajemy krew.
- W Sali Tradycji zgromadzone są trofea, które druhowie otrzymali na przestrzeni lat
OSP Kadłub jest dyspozycyjna w każdej sytuacji
– Jesteśmy strażą pożarną, ale pożary to dziś zagrożenie, które czasami ustępuje miejsca podtopieniom i innym skutkom spowodowanym anomaliami pogodowymi, chociaż w ubiegłym roku wyjazdów do akcji było ok. 60, w tym 40 to pożary. A zatem, musimy być dyspozycyjni w każdej sytuacji i na każde wezwanie – kontynuuje naczelnik. – Jak ma się taką osobę, która dobrze rządzi strażą, tak jak nasz prezes Jan Ploch, to nie mają prawa zdarzać się żadne uchybienia w spełnianiu wszelkich wymogów. Gmina nas dofinansowuje, dba o spełnienie naszych potrzeb i nie możemy narzekać ani na władze gminne, ani stosunki z mieszkańcami. Oni pomagają nam a my odwdzięczamy się różną formą na rzecz społeczeństwa. – Oprócz działalności statutowej, bierzemy udział w zawodach sportów pożarniczych – dodaje pani Katarzyna. – Był taki rok, że wystawiliśmy aż 9 drużyn, wszystkie zajęły miejsca na podium. Dostaliśmy również puchar za liczny udział. A było nas prawie 100 osób. W 2006 r. w Mistrzostwach Polski zajęliśmy też wysokie pozycje. W 2012 r. zabrakło nam niewiele, byśmy awansowali na olimpiadę we Francji.
A jak wygląda sprawa szkoleń i spełnienia wymogów?
– Wymagane szkolenia pożarnicze przeprowadzamy rokrocznie, w tym komorę dymową – mówi sekretarz Mirosław Jaskóła. – Mamy to szczęście, że w Opolu jest jedna z najnowocześniejszych komór. Ostatnio mieliśmy szkolenia na PKP, bo czasem i takie sytuacje mogą się zdarzyć a umiejętności są konieczne. Ciężko jest tylko pogodzić się z przypadkami śmiertelnymi podczas akcji. Wówczas siadamy i we własnym gronie analizujemy co można zrobić lepiej, jak poprawić skuteczność i jak radzić sobie z emocjami.
Sposób na wiekowy wóz strażacki
Ponieważ u druhów kadłubskich się nie przelewa i gospodarzą tym co mają, nie czekając na mannę z nieba, znaleźli sposób, by uniknąć wielkich kosztów związanych z naprawą 40-letniego Jelcza.
– Jak obliczono, naprawa pochłonęłaby ok. 150 tys. złotych – w jednym z wywiadów powiedział prezes Jan Ploch. – Co przekracza nasze możliwości. Na szczęście firma obsługująca pobliską mleczarnię wymieniała tabor i wówczas strażacy wpadli na pomysł kupna cysterny i przerobienia jej na wóz strażacki, a gmina Strzelce Opolskie sfinansowała jej zakup. Dużo prac przystosowawczych wykonali druhowie samodzielnie, ale cysterna wymagała jeszcze fachowej, specjalistycznej obsługi. W sumie zakup i przystosowanie mlekowozu do potrzeb straży pochłonęło 90 tys. zł. – Beczka mieści 13,5 tys. litrów wody. Przy pożarach lasów, czy w miejscach z ograniczonym dostępem do wody, w wielu miejscach brak jest np. hydrantów lub są uszkodzone i nie sposób pobrać z nich wody, ta cysterna jest wielkim ułatwieniem – mówią druhowie. – Wyposażona jest bowiem w pompę do czerpania wody oraz pompy do napełniania innych wozów. Dowozimy wodę do akcji pożarniczych, ale nie tylko, dostarczamy również wodę zdatną do picia do miejsc wystąpienia awarii wodociągów w pobliskich miejscowościach.
Pomysłowość i przedsiębiorczość druhów z Kadłuba jest godna podziwu. Nie poddali się, lecz dążyli do celu i go osiągnęli. Należą im się gratulacje i życzenia kolejnych sukcesów.
- Najstarsza grupa mażaretek Axis działająca przy OSP Kadłub
Małgorzata Wyrzykowska
Zdjęcia: Małgorzata Wyrzykowska, OSP Kadłub